Szklaneczka whisky z szefem, czyli jak to zrobić, żeby nie wypaść z roli

Amerykańskie kino często funduje nam taki obrazek: w gabinecie prezesa, na ciężkich fotelach, otoczeni dymem z cygar siedzą panowie i popijają whisky. W Polsce palenie w pracy jest zabronione, a wypicie szklaneczki szlachetnego tolerowane.

Trzy rodzaje spotkań 

Jak i co pić zależy w dużej mierze od tego, na jakiego rodzaju spotkanie zostaliśmy zaproszeni. Sytuacji alkoholowych w pracy może być kilka. Lunch, kolacja biznesowa lub impreza integracyjna.

Na tym pierwszym raczej rzadko zdarza się alkohol. Chyba, że towarzyszy mu jakiś uroczysty pretekst np. zakończenie lub rozpoczęcie ważnego projektu. Na takim spotkaniu zawsze czekamy na rozwój wypadków. Może się pojawić moment, w którym należałoby wznieść toast. Pamiętając o tym, że prawdopodobnie wracamy potem do pracy, należy grzecznie odmówić, a toast wznieść wodą. Spotkanie lub kolacja biznesowa to także grząski grunt. Jej celem może być omówienie ważnych kwestii firmowych we własnym gronie lub negocjacje z potencjalnym kontrahentem.  Niezależnie od charakteru spotkania pamiętaj, że jesteś na cenzurowanym. Jeśli normą jest wypicie drinka czy szklaneczki whisky można to zrobić, pamiętając o zasadzie piłeś – nie jedź. Chyba najbardziej niebezpieczne są tzw. spotkania lub wyjazdy integracyjne. Polski sposób spożywania alkoholu, czyli boleśnie do końca, obnaża nasze wady i wystawia na ciężką próbę naszą reputację. Jesteśmy miedzy młotem a kowadłem. Bo jak tu wytłumaczyć natrętnemu koledze, że jednak się z nim nie napijesz. Albo, co gorsza, odmówić szefowi? To trudne, ale żelazna zasada jest taka, że jak cię widzą, tak cię piszą. Brutalne, ale prawdziwe.

Relacje z szefem dobrą wskazówką

Przy każdym rodzaju spotkań z jakimi możesz mieć do czynienia w trakcie swojej pracy pomocne powinno być twoje własne wyczucie. Ogólne zasady nie musza mieć wcale zastosowania, gdy twoje relacje z szefem są przyjacielskie. W tym miejscu trzeba odróżnić prawdziwe przyjaźnie od korporacyjnego modelu, w którym skraca się dystans. Mówienie per „ty” to tylko forma, o tyle niebezpieczna, że zamazuje granice, o których nie wolno zapominać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *