Poszukiwani za granicą

Zmiany związane z wejściem Polski do Unii Europejskiej tylko potwierdziły zauważalne już wcześniej zjawisko – polscy lekarze są wysoko cenieni na Zachodzie i chętnie zatrudniani przez tamtejszą służbę zdrowia.

Społeczeństwa w krajach wysokorozwiniętych starzeją się. Wzrasta liczba osób starszych, które potrzebują opieki – lekarzy, pielęgniarek, pracowników socjalnych, itp. Ten sektor będzie jednym z najszybciej rozwijających się w najbliższych latach – wynika z opinii ekspertów badających rynki pracy. I do pracy w nim poszukiwanych będzie coraz więcej ludzi. To szansa dla mieszkańców krajów, które właśnie weszły do Unii – zniesione lub ograniczone bariery w swobodnym przepływie pracowników w państwach zachodnioeuropejskich stwarzają możliwości wyjazdu do pracy lepiej wynagradzanej niż w Polsce.

Z szansy tej już od kilku lat korzystają polscy lekarze (a także pielęgniarki). Jeszcze przed wstąpieniem Polski do UE wyjeżdżali przede wszystkim do państw skandynawskich. Kilka miesięcy temu w polskiej prasie pojawiła się seria artykułów i reportaży opisujących sytuację polskich lekarzy pracujących w Szwecji. Pozycja, jaką mają w swoim środowisku, warunki pracy, zarobki – na pewno podziałały na wyobraźnię wielu polskich praktykujących lekarzy i studentów medycyny.

Nasz dyplom – ważny

Od maja 2004 r. jest jeszcze łatwiej. Zainteresowani pracą w Szwecji, Wielkiej Brytanii i Irlandii po prostu wysyłają swoje zgłoszenie i czekają na odpowiedź pracodawcy. Ci, co wolą inne kraje, muszą liczyć się z ograniczeniami, ale nie oznacza to, że są bez szans.

Polscy lekarze (lekarze-dentyści również) nie powinni mieć żadnego problemu z wypełnieniem wymogów związanych z wykształceniem. Regulująca te kwestie unijna dyrektywa zakłada, że wszystkie dyplomy wydawane przez uczelnie medyczne państw należących do Unii są równoważne, co oznacza że polski dyplom będzie automatycznie uznany. – Trzeba jednak zwrócić uwagę, że dyrektywa ta w bardzo szczególny sposób reguluje kwestię uzyskiwania wykształcenia medycznego – mówi Agnieszka Kister z Wydziału Uznawania Kwalifikacji w Zawodach Medycznych w Ministerstwie Zdrowia. – Określa między innymi, jakie przedmioty i w jakim wymiarze godzinowym muszą być zawarte w programie kształcenia. Polskie uczelnie medyczne wprawdzie już od kilku lat stosują program zgodny z tym dokumentem, ale np. lekarze-dentyści muszą się legitymować doświadczeniem zawodowym, bo automatyczne uznanie dyplomów dotyczyć będzie tylko tych, którzy rozpoczęli naukę w roku akademickim 2003/04 i później.

Język – tak, ale bez egzaminu

Na pewno jednak ci, którzy teraz studiują, nie będą musieli spełnić żadnych dodatkowych warunków. Oprócz jednego – znajomości języka kraju, do którego wyjeżdżają. Chociaż i tutaj przepisy unijne są liberalne – w związku z tym, że żaden obywatel państwa członkowskiego nie może być dyskryminowany ze względu na kraj pochodzenia, państwo nie ma prawa przeprowadzać egzaminów językowych. Od kandydata do pracy wymaga się jedynie znajomości języka w stopniu wystarczającym do rozmowy z pacjentem, wypisania recepty, itd. Znajomość ta powinna być potwierdzona oświadczeniem potencjalnego pracownika. Inna sprawa, że konkretny pracodawca może sprawdzić poziom znajomości choćby podczas rozmowy kwalifikacyjnej, więc nie można liczyć, że komuś się „upiecze”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *