Na stok z piersiówką?

Stanowczo odradzamy! Nie tylko dlatego, że jazda na nartach i snowboardzie, pod wpływem alkoholu, jest karana grzywną i koniecznością natychmiastowego opuszczenia stoku. Dodatkowo, obsługa wyciągu może nas nie wpuścić na tor, jeśli jest podejrzenie, że dany fan białego szaleństwa znajduje się pod wpływem promili.

Najgorsze bowiem, że pijany sportowiec może doprowadzić do poważnego wypadku, w którym ucierpią inni użytkownicy stoku. Dlatego pracownicy GOPR mają baczenie na „podejrzanych” narciarzy. Przypominają też, że wożenie pod kurtką piersiówki szklanej bądź metalowej jest dodatkowo ryzykowne w momencie naszego upadku na twardym podłożu. Tragiczne skutki przewożenia oraz picia alkoholu można mnożyć, bo fantazja właściciela jednej lub dwóch desek, zdaje się nieujarzmiona… Grzywna za takowe wykroczenia wynosi nawet 5 tysięcy złotych. Bo nigdy nie za dużo pouczeń i restrykcji, gdy znajdujemy się terenie, z którego korzystają inni sportowcy, w tym dzieci.

Jednak wieczorem, gdy w naszym ośrodku narciarskim, szykujemy się do kuligu saniami lub do śniegowych zabaw przy ognisku – piersiówka może okazać się nieodzowna. Wlejmy do niej wódkę, rum drinki z wodą mineralną lub z colą. Wszystko, co rozgrzeje zziębniętych wielbicieli zimy, nada się do zamknięcia w tej małej, poręcznej buteleczce. Może być ona szklana, metalowa, a nawet drewniana czy emaliowa. Grunt, by – wraz z zawartością – nie ważyła za długo, mieściła się w kieszeni i utrzymywał temperaturę trunku. To super drobiazg – nie tylko na stoku!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *